Stronę odwiedziło 41302 osób | On-line: 2

Tomasz Ulatowski prowadzi tę stronę:)

Menu

Moim zdaniem

LENISTWO TRWA...

Z racji moich związków ze szkolnictwem, co roku w porze letniej wysłuchuję od znajomych, jak mi dobrze i ileż to mam teraz czasu wolnego dla siebie. Ponieważ dość już mam tłumaczenia, że moja sytuacja jest zupełnie inna niż reszty tzw. ciała pedagogicznego i okres wakacji jest dla mnie niemal tak samo „twórczy”, jak reszta roku – niech im już będzie – jak chcą, jak lubią i jak się przyzwyczaili – Tak! Mam wakacje i – jak widać – byczę się!...
Ktoś podobny do mnie skonkludował nawet, że w zawodzie nauczycielskim trzymają go dwie rzeczy – jedna to lipiec, a druga – sierpień.
Lenistwo – to w definicji ogólnej „apatyczny stan ducha, powodujący zaniechanie jakiegoś wymaganego działania lub działań i powodujący przedłużenie czasu wypoczynku pasywnego ponad uznane w danej chwili i dziedzinie normy”. Ale co mi tam „normy”... Są podobno względne i przecież zbudowane jedynie na statystyce, opisującej zaledwie pewien stereotyp.

Bardziej trafia do mnie definicja filozoficzna, podająca lenistwo jako „pogodę ducha, uspokojenie duszy i myśli”. A przecież w życiu doczesnym – by zasłużyć na wieczne – dusza jest najważniejsza, a myśli na ziemskiej drodze mają ponoć ją kształtować.
Owszem – może ono (lenistwo) prowadzić do ubóstwa i jest jako tzw. acedia – zaliczane przez Kościół do siedmiu grzechów głównych, bo przecie krytykowane w Piśmie Świętym – List do Hebrajczyków, Ewangelia Św. Mateusza, Księga Koheleta i Księga Przysłów.
Nawet ze społecznego punktu widzenia – indywidualne lenistwo może mieć jednak swoje pozytywne strony. Bertrand Russell twierdził w Pochwale lenistwa (1932), że gdyby wszyscy ludzie byli leniwi i nieskorzy do działania, to na świecie byłoby mniej konfliktów i wojen, ponieważ nikomu nie chciałoby się walczyć. Twierdził także, że ludzie pracują zawodowo za dużo i nie mają w związku z tym czasu na rozwój swoich pozazawodowych talentów, pogłębianie zainteresowań i przez to nie są szczęśliwi.
Leniąc się tłumię zatem agresję, mając tym sposobem – drobny acz potrzebny – wkład w pokój na Ziemi, jestem bardziej dostępny dla przyjaciół i rodziny, mogę nieść szczęście i być szczęśliwszy, a przez to odporniejszy na choroby i bardziej żywotny w przyszłosci (jako lepiej zakonserwowany...). Zapobiegam też przy okazji groźnej chorobie społecznej, zwanej pracoholizmem.
Zresztą – człowiek z natury leniwy, starając się czynić swoje życie wygodniejszym, dążył do jego racjonalizacji, wcielając w czyn różne wynalazki – zatem bez lenistwa nie byłoby postępu. A wszakże tylko człowiek, który może wyrwać się z owczego pędu, zatrzymać i wyciszyć – ma szansę odkryć i wnieść coś nowego.
Oskar Wilde mawiał – nigdy nie odkładam na jutro tego, co mogę zrobić pojutrze...
Wszyscy powszechnie wiemy, że czas to pieniądz, a przecież chcemy mieć pieniędzy jak najwięcej.. Johann Wolfgang Gothe pytał – Co skraca mi czas? - Działanie! Co wydłuża go niemiłosiernie? - Bezczynność! Goethe tym sposobem złamał być może tajemnicę kamienia filozoficznego – lenistwo – jak wynika – pomnażając czas, przyczynia się zarazem do mnożenia pieniędzy...
Henry David Toreau o czasie pisał następująco; Czas to jedynie strumień, w którym łowię ryby. Czerpię z niego, lecz pijąc, dostrzegam piaszczyste dno. Płytka woda toczy się leniwym nurtem, wieczność jednak nie przemija. Napiłbym się, czerpiąc głębiej, łowiłbym ryby w niebiosach, których dno usiano gwiazdami. Nie potrafię zliczyć do jednego. Nie znam pierwszej litery alfabetu. Zawsze żałuję, że nie jestem tak mądry, jak w dzień narodzin. Intelekt to topór – wie, jak wyrąbać sobie drogę do tajemnic poznania.
Zaś Agata Christie – mądra baba – zauważyła w „Zatrutym piórze”, że; Większość naszych wielkich wynalazków i genialnych osiągnięć zawdzięczamy lenistwu, czy to narzuconemu, czy dobrowolnemu. Umysł nasz lubi być karmiony, jak łyżeczką, pomysłami innych ludzi, jeśli się go jednak pozbawi tej pożywki zaczyna, zrazu niechętnie, myśleć samodzielnie, a tego rodzaju myślenie, proszę pamiętać, jest myśleniem oryginalnym i może przynieść bardzo cenne rezultaty.
Tak więc – jak już tam chcecie – moje wakacje trwają, a ja „bycząc” się z nadmiaru czasu – dojrzewam dla świata do wielkości... Przynajmniej w odróżnieniu od Was – nie udaję, że pracuję...

Tomasz Ulatowski, sierpień 2011

-->inne wpisy i felietony w "Moim zdaniem"


Czekam na Twoją opinię o tym...


Ksywka*


Tekst*


Przepisz kod*
kod