Stronę odwiedziło 42942 osób | On-line: 2

Tomasz Ulatowski prowadzi tę stronę:)

Menu

Moim zdaniem

Oskar dla „Jego Przedsiębiorczości” Mieczysława Wilczka

Tak się ostatnio miło złożyło, że miałem przyjemność dołączyć do grona osób zaproszonych przez Centrum im. Adama Smitha na uroczysty obiad, zorganizowany z okazji 20. rocznicy powstania Akcji Gospodarczej, połączony jednocześnie z celebracją 20. rocznicy przyjęcia Ustawy o działalności gospodarczej z 23 grudnia 1988r., znanej powszechnie jako tzw. ustawa Wilczka (czy nawet... Wilczka i Messnera). Imprezę zorganizowano 29. grudnia 2008r. w restauracji „Hemisphere”, mieszczącej się w hotelu Intercontinental Warszawa.

Głównym punktem wspomnianej uroczystości było wręczenie przez Centrum im. Adama Smitha nagrody uznania Mieczysławowi Wilczkowi - znanemu w drugiej połowie lat osiemdziesiątych polskiemu menedżerowi i ministrowi w rządzie Mieczysława Rakowskiego, autorowi pierwszego w powojennej historii naszego kraju, aktu prawnego (wspomnianej wyżej ustawy) dającego swobodę w podejmowaniu i prowadzeniu działalności gospodarczej.

Postanowiłem niniejszym, uchylając się od jakichkolwiek komentarzy, przedstawić relację z wystąpień mówców tego zgromadzenia, czyniąc to możliwie najwierniej jak potrafię.

Na wstępie uroczystości chwilą ciszy uczczono niedawno zmarłego prof. Wacława Wilczyńskiego.

Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha (czytaj dalej CAS), otwierając uroczystość w roli gospodarza, nawiązał do założeń i okoliczności powstania w 1988r Akcji Gospodarczej. Przypominając ustawę O działalności gospodarczej z 1988r. w szczególności zwrócił uwagę na jej wyjątkowość – stanowiła podstawę polskiego cudu gospodarczego – to dzięki niej w kraju praktycznie bez kapitału, banków, telefonów i dróg, w ciągu niespełna siedmiu lat jej obowiązywania, mógł powstać liczący się mały i średni prywatny biznes, który na dodatek potrafił stworzyć ponad 6 milionów miejsc pracy, by wytwarzać 2/3 polskiego PKB.

Marek Kaduczak – legislator Służby Prawnej Komisji Europejskiej, w swoim słowie o aktualności i zgodności ustawy sprzed dwudziestu lat z dzisiejszym prawem Unii Europejskiej, zwrócił uwagę na mit ukuty przez polskich wolnorynkowców jakoby to Unia Europejska była główną przeszkodą dla Polski w dziele tworzenia prawdziwie wolnego rynku w naszym kraju. Przytoczył podważające ten pogląd wyniki rankingu wolności gospodarczej na świecie z 2008 roku, współorganizowanego m.in. przez C.A.S., według którego Polska pod tym względem plasuje się na... 69. miejscu ex equo z Ugandą, wyprzedzona niemal przez wszystkie inne kraje członkowskie Unii, na czele z Wielką Brytanią i Irlandią (9. miejsce). Z nowych krajów członkowskich np. Estonia zajęła miejsce 11. Co więcej – Polskę wyprzedziły nawet tak zsocjalizowane państwa, jakimi są Niemcy, Francja i Włochy. Według Kaduczaka polscy wolnorynkowcy zatem, miast szukać źdźbła w brukselskim oku, powinni najpierw pozbyć się belki z polskiego. Bruksela nie jest przeciwna przywróceniu w Polsce ustawy Wilczka, okazuje się bowiem, że wystarczyłyby zaledwie kosmetyczne aktualizacje do prawa wspólnotowego (jeszcze bardziej poszerzające swobody zakreślone w ustawie), aby na powrót stanowiła ważny element prawa polskiego.

Ireneusz Jabłoński z C.A.S. w laudacji (w zastępstwie nieobecnego Romana Kluski) na cześć wolności gospodarczej oraz osoby laureata – Mieczysława Wilczka, przypomniał m.in., że ustawa O swobodzie działalności gospodarczej, wcielana w życie w latach osiemdziesiątych, zmieniała de facto ustrój w państwie, wprowadzając w miejsce represji i reglamentacji gospodarczej swobodę działania. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu ludzi, którzy po prostu nie wiedzieli, czy raczej nie chcieli wiedzieć, że taka zmiana jest niemożliwa. Mieczysław Wilczek, rocznik 1932, jest z wykształcenia inżynierem chemikiem i prawnikiem, absolwentem Politechniki Śląskiej i Uniwersytetu Warszawskiego. Mało kto pamięta, że w latach sześćdziesiątych był on autorem patentu proszku „IXI”, który obok koszul non-iron był jednym z codziennych symboli tamtego okresu. Swoją przygodę z przedsiębiorczością zaczął w roku 1969 – najpierw w przemyśle kosmetycznym, a następnie spożywczym. Pod koniec lat osiemdziesiątych przyjął zaproszenie do rządu Mieczysława Rakowskiego, stając się ministrem przemysłu. Urząd ten piastował raptem dziewięć miesięcy, ale zaowocowały one dokonaniem przełomu w polskim życiu gospodarczym. W styczniu 1989 r. zasłynął m.in. dość odważną koncepcją wyprowadzenia z zakładów pracy tzw. Podstawowych Organizacji Partyjnych, ponieważ „ zakłady nie są odpowiednim miejscem do uprawiania działalności politycznej”
Ustawa Wilczka w opinii Jabłońskiego, jako pierwsza w okresie powojennym, zezwalała każdemu i na równych prawach na prowadzenie działalności gospodarczej. Przywracała do życia starą dobrą zasadę prawa znaną cywilistom, iż wszystko, co nie jest zabronione w prawie – jest dozwolone. Wymieniała zaledwie 11 dziedzin objętych obowiązkiem licencji, podczas gdy, jak ustalił CAS, np. w roku 2004. było ich co najmniej 217. Cała ustawa liczyła 54 artykuły, z czego tylko 25 stanowiło nowe prawo, zaś pozostałe 29 mówiło o przepisach końcowych i przejściowych, a w szczególności „jednym pociągnięciem pióra” (w art. 53.) znosiła przepisy mogące stanąć na drodze jej wchodzenia w życie. Była niewątpliwie najbardziej wolnorynkowym aktem gospodarczym w ówczesnej Europie, stając się przyczynkiem prawdziwego cudu gospodarczego na miarę ówczesnej Polski.. Jednak już w ciągu owych siedmiu lat ponad 40 razy dokonywano w ustawie interwencji, za każdym razem ją pogarszających, aby wreszcie w 1998 r. zastąpić ją czymś, co jest zaledwie imitacją prawa gospodarczego.

W dalszej części odczytano okolicznościowy list Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego, skierowany na ręce prezydenta CAS, a poświęcony osobie Mieczysława Wilczka. W liście oprócz gratulacji i wyrazów uznania znalazło się m.in. stwierdzenie, iż laureata śmiało można nazwać „prekursorem kapitalizmu w Polsce.”

Poseł Andrzej Czuma (PO) dokonał porównania poziomu życia i swobód Polaków w okresie obecnym z okresem wprowadzania ustawy Wilczka. W jego ocenie ów akt prawny był kamieniem milowym po drodze odzyskiwania swobód w naszym kraju. Podkreślił fakt, minimalnej objętości ustawy i jej prostoty przy znacznym ładunku merytorycznym – liczyła zaledwie 5 stron przewidzianych dla 54. artykułów. Zauważył przy tym, że na obecną ustawę O swobodzie działalności gospodarczej potrzeba było już 46 stron i 111 artykułów, konstatując, że im częściej sejm wypowiada się na temat swobód gospodarczych, tym gorzej dla tych swobód. Dodał również spostrzeżenie, że kolejne demokratyczne ekipy rządzące po 1989 r. stopniowo odbierały swobody darowane „jednym rzutem na taśmę” przez ostatni niedemokratyczny rząd PRL-u.

Andrzej Czuma do peanów na cześć ustawy z 1988 r. dodał jednak łyżkę dziegciu – jego zdaniem nie rozdzielała ona wolności gospodarczej równo, została wykorzystana przede wszystkim przez ludzi ówczesnego aparatu. To im dawała najdogodniejdniejszą pozycję, niejako ich uwłaszczając. Miliony ludzi dotychczas pracujących w zakładach państwowych zostały przekazane w dyspozycję państwowym, wyposażonym w wolność menedżerom. Miłe sercu jest dążenie do wolności pod warunkiem, że jego celem jest wolność przeciętnego człowieka, a nie jedynie wolność urzędnika, albo rządowego ekonoma. W opinii Czumy brak nadzoru nad realizacją ustawy z 1988 r. doprowadził do szeregu nadużyć przy prywatyzacji, a w następstwie do ciągnącej się po dzień dzisiejszy społecznej niechęci do wolnego rynku i prywatyzowania.

Mieczysław Wilczek, dziękując za przyznane mu wyróżnienie, wspomniał o okolicznościach prac nad ustawą, a w szczególności o „dyskomforcie” wprowadzania wolności gospodarczej w kraju pozbawionym wolności jako takiej. Istotą jego działania było dążenie do wyrwania jak największego obszaru gospodarki z rąk urzędników. Zdaniem Wilczka jest złą praktyką, jeśli ludzi z urzędów kieruje się wprost do zarządzania gospodarką. Było to charakterystyczne w PRL, że ludzi z partii brano do urzędów, a stamtąd obsadzano na wysokich stanowiskach w gospodarce. Przyznał skromnie, iż sam był zaskoczony skutecznością „swojego dziecka”. Kiedy zaproszony na obchody 200-lecia Giełdy Filadelfijskiej podczas publicznego wystąpienia założył 50%-owe nasycenie polskiej gospodarki przedsiębiorstwami prywatnymi w dwa lata od jej wprowadzenia, sam nie bardzo w to wierzył. Za największą zasługę ustawy uważa umożliwienie przez nią na początku lat dziewięćdziesiątych stosunkowo łagodnego przechodzenia pracowników z byłych jednostek państwowych do sektora prywatnego, dzięki szybkiemu powstaniu milionów firm opartych na kapitale prywatnym. Było to możliwe także dzięki temu, że udało się obronić ustawę przed próbami limitowania wielkości zatrudnienia w jednostkach prywatnych. Ulubionym ówczesnym chwytem obronnym Wilczka przed tymi zamachami było twierdzenie-„uspakajacz”, że żaden przedsiębiorca prywatny nie będzie i tak dążył do pięciotysięcznej załogi, aby zmagać się potem ze związkami zawodowymi liczącymi jego pieniądze. Pytany często w tamtym okresie o związek zawodowy w swoim zakładzie zwykle odpowiadał, iż sam dba o pracowników, w wyniku czego związek zawodowy jest zbyteczny.
Mieczysław Wilczek - jak powiedział - dotąd najwyżej cenił Nagrodę Kisiela „dla najbardziej bezczelnego ministra”, przyznaną mu w 1990r (uhonorowany razem z śp. prof. Wacławem Wilczyńskim oraz Januszem Korwin-Mikke).

Celne podsumowanie losów ustawy Wilczka i zarazem podejścia kolejnych ekip rządzących do wolności gospodarczej, stanowił okolicznościowy wierszyk obecnego podczas uroczystości Marcina Wolskiego;
(...) Lecz potem impet się wytracił,
zakazy się zaczęły szerzyć,
podnieśli głowę biurokraci
i kontrolerów kontrolerzy.
Odrósł jak hydra gąszcz przepisów
i znów się toczy w państwie prawa,
mimo, że mamy czas kryzysu,
obława, obława, na młode „wilczki” obława...


Tak oto w dniu 29 grudnia 2008r. Centrum im. Adama Smitha – Pierwszy Niezależny Instytut w Polsce, istniejący od 16 września 1989 roku, działający na rzecz wolnego rynku, uhonorował tytułem „Jego Przedsiębiorczości” autora najbardziej liberalnej ustawy gospodarczej w powojennej Polsce – Mieczysława Wilczka – ministra w ostatnim niedemokratycznym i socjalistycznym rządzie naszego kraju.
Jak się zobowiązałem na początku – wystąpienia mówców pozostawiam bez komentarza. Dodam tylko, że w moim odczuciu zbyt mało miejsca poświęcono ocenie dwudziestoletniego dorobku drugiej „jubilatki” tj. Akcji Gospodarczej.

Tomasz J. Ulatowski - grudzień 2008



Honory dla Mieczysława Wilczka

inne wpisy i felietony w "Moim zdaniem"


Ksywka*


Tekst*


Przepisz kod*
kod